– Nie będę was słuchać! Nie cierpie tej idiotki i dajcie mi spokój! – krzyknęłam i trzasnęłam drzwiami mojego pokoju. Tak jestem CeCe i jestem bardzo skomplikowaną nastolatką. Usiadłam na moim krześle i położyłam nogi na stole krzyżując je w okolicach kostki. Włączyłam wieżę skąd zaczęła lecieć muzyka z mojej płyty heavy metalowej. Odpaliłam papierosa i zaczęłam nabierać dym tytoniowy do płuc. Spoglądałam przed siebie i wziłam do rąk książkę. Bardzo ją lubiłam ponieważ była o demonach oraz duchach. Jestem inna niż wszyscy, a moja jedyna przyjaciółka jest tą która mnie rozumie. Napisałam do niej sms – impreza czy nie? – wciągnęłam kolejną porcje nikotyny. Uśmiechnęłam się do siebie i odczytałam wiadomość, która przyszła przed sekundą – jasne dlaczego nie? Dzisiaj o godzinie 20:00 – odłożyłam komórkę i położyłam się na łóżku. Nałożyłam na uszy słuchawki i spoglądałam na sufit. Do drzwi zapukała moja mama jednak nie słyszałam jej. Weszła do pokoju z młodym chłopakiem, który miał nie więcej niż trzydzieści lat, i był nie uwierzycie – Księdzem. Zdjęłam słuchawki i usiadłam na swoim łóżku. Cały pokój był w biało czarnych barwach, na ścianach znajdowały się plakaty heavy metalowe oraz punkowe. Rozglądał się a jego uwadze przykuły rysunki mojego autorstwa na drugiej ścianie. Kochałam pisać piosenki oraz rysować. To był mój świat, którego nikt mi nie odbierze.
– Bardzo – spojrzał na mnie, a później z powrotem na zdjęcia – ciekawe. Masz ogromny talent. Szkoda tylko, że takie ponure. Może nas pani zostawić? – spojrzał na moją mamę, a ta przytaknęła i wyszła, zamykając za sobą drzwi. Usiadł na łóżku i wziął do ręki moją poduszkę, która była czarna w czerwone kreski. Zlustrowałam go wzrokiem i odłożyłam słuchawki na półkę.
– Będzie kazanie? – zapytałam ironicznie – A może jednak spowiedź? I tak nikt nie da rady mnie nawrócić. Jestem jaka jestem i nikt tego nie zmieni, nawet taki Księżulek. Zresztą co wzięło Cię na takie życie? Jesteś i przystojny, i młody. To ty potrzebujesz pomocy a nie ja. To nie ja popełniłam największy błąd w życiu tylko ty. Jeszcze chcesz mi prawić kazania?
– Nie przyszedłem Cię pouczać, lecz porozmawiać. To Bóg odpuszcza nam winy, a ja jestem tylko jego sługą. To, że mnie wybrał coś znaczy więcej niż tylko ładna buzia. Piękno i młodość przemija, a posługa moja będzie wieczna. Dziękuję za komplement, jednak nie do końca się z nim zgodzę. Byłem takim samym buntownikiem jak ty, też kłociłem się z bratem, kochałem dziewczynę jednak wybrał mnie. Jestem szczęśliwy, że mogę pomóc takim osobom jak ty. Jednak jedyne co musisz pamiętać nasza relacja nie zajdzie dalej niż kapłan i parafianka – spojrzał na mnie, a ja położyłam się z powrotem na łóżko. Wiedziałam, że jestem na przegranej pozycji.
– To o czym będziemy rozmawiać? – lekko stonowałam głosem i ponownie przeniosłam wzrok na niego.
– Twoja mama mówi, że nie może dać sobie z tobą rady. Podobno ładnie śpiewasz? Może pomyśl nad jakimś zajęciem w tym kierunku od razu się uspokoisz. Nie myślałaś nad tym? A może pora poprawić relacje między tobą a siostrą? Jesteście bliźniaczkami a zamiast się wspierać to się kłócicie. Pomyśl o tym, że jakbyś była inna to też byś osiągnęła tyle co ona. Zmień styl i podejście a gwarantuje ci, że wszystko się zmieni – uśmiechnął się a ja usiadłam gwałtownie.
– Potrzebuje spowiedzi. Nie wiem jak to się robi więc chciałabym tylko powiedzieć co leży mi na sumieniu – spojrzałam na niego, a on przysunął się i przytaknął, kontynuowałam – u spowiedzi byłam za dziecka. Moje życie to ciągłe kłótnie między mną, mamą i siostrą od kiedy ojciec zmarł. Nadużywam alkoholu oraz papierosów, a czasami zdarza się narkotyków. Zdarzyło mi się ukraść parę rzeczy oraz nadmiernie przeklinać na innych. Na każdej imprezie musiałam się przespać z jakimś chłopakiem. Na prawdę tego żałuję i chciałabym się poprawić – pierwszy raz w moich oczach pojawiły się łzy. Spojrzał na mnie i rozpoczął pouczenia kapłańskie. Po dłuższej chwili zadał pokutę i odpuścił moje grzechy. W tym samym momencie zrobiliśmy znak krzyża i uśmiechnęłam sie. Przetarłam oczy i spojrzałam na niego z ulgą w sercu jakiej dotychczas nie czułam. Bóg kocha mnie tak samo jak swoje inne dzieci i pozwolił mi na poprawę. Pożegnaliśmy się i duchowny wyszedł, a ja spojrzałam wrogo na matkę, która stała w drzwiach. Może i żałowałam tego co zrobiłam dotychczas, ale spowiedź była głównie po to, żeby się odczepił ode mnie i poszedł w końcu. Wiedziałam, że spiskuje z moją kochaną mamuśką. Patrzyła na mnie cały czas bez mrugania oczami.
– Wyspowiadał mnie, pogadał sobie i poszedł. Zadowolona? – zapytałam retorycznie, a ona pokiwała przecząco głową i poszła do siebie. Spojrzałam w sufit, a następnie obróciłam się na bok, skulając się. Cały czas w głowie siedział mi on, co taki przystojniak robi? Chyba jest serio chory i coś mu dolega. Może to on potrzebuje oczyszczenia, a nie ja? Zamknęłam oczy i zasnęłam tak jak leżałam.
***
– Nawet nie wiesz jak Cię kocham – spojrzał na mnie przystojny brunet i przywarł mnie do ściany. Spojrzałam w jego oczy a rękoma zawiesiłam się na jego szyi. Złożyłam pocałunek na jego policzku i uśmiechnęłam się szeroko. Zdjął ze mnie sukienkę oraz resztę ubrań. Całował moją szyję, a ja patrzyłam na niego i czułam te nutkę rozkoszy na moim ciele. Uśmiechałam się bezustannie. Nie wiedziałam, że aż tak tragicznie się skończy ten wieczór. Pełni namiętności poszliśmy do sypialni, gdzie przespałam się z nim jak z każdym innym. Tak byłam znana z tego, że miałam nawet kilku facetów dziennie. On był wyjątkowy, czuły ale również szybki. Nie wiedziałam nawet kiedy do mojego domu wrócił mój mąż. Romans z tym chłopakiem był przelotny pomimo, że on się we mnie zakochał. Cały czas kochaliśmy się, aż tu nagle wszedł ON. Chłopaka wyrzucił z pokoju, niemal go wytargał za włosy, a na mnie spojrzał wrogo i westchnął głęboko. Nie odzywał się nic, jednak po chwili się odezwał.
– Jesteś zwykłą... – zahamował się i z szafy wyciągnął walizkę. Spojrzał na mnie i zaczął chodzić po pokoju jak opętamy – kochałem Cię, a ty się po prostu puściłaś. W niektórych krajach mężowie zabijają za takie zbrodnie. A może powinienem to zrobić? Tylko za taką jak ty nie opłaca mi się iść siedzieć. Spokojnie Cecylia, Perpetua jest lepsza od ciebie w łóżku – dodał, a ja nie zastanawiając się wstałam i zaczęłam się z nim szarpać. Wiedziałam, że jest taki ale ja go nie zdradzałam na każdym kroku. Myślał że Pećka mi nie powie. Cały czas się szarpaliśmy i krzyczeliśmy po sobie używając jednych z gorszych wyzwisk. Znaleźliśmy się przy balkonie. Oparł mnie o barierki i spojrzał mi głęboko w oczy. Szarpnął mną do tyłu jeszcze raz, a w tym momencie straciłam równowagę i przeleciałam przez rurki. Znalazłam się na ziemii, na betonowej powierzchni. Nie było nawet szans, żeby przeżyć upadek z czwartego piętra. Zadzwonili sąsiedzi po pogotowie i zabrali mnie. Lekarz stwierdził zgon. Jeszcze raz tak jakby przewinął się film ukazał się mój upadek na podłogę...
***
Obudziłam się i miałam łzy w oczach. Najgorsze było to, że nie znałam osoby ze snu. Nie wiem kim był ten chłopak, skąd go znam. Wiedziałam tylko, że jeżeli nie zmienie swojego postępowania może mnie czekać taki los. Chce ustatkować swoje życie rodzinne jak i osobiste. Zerwałam się z łóżka, a było około trzeciej w nocy. Zeszłam do kuchni i wyciągnęłam z lodówki zimny sok. Upiłam go i spojrzałam na zegarek. Przetarłam oczy i westchnęłam głęboko. W kuchni pokazała się moja mama, która również przyszła się napić.
– Nie śpisz? – zapytała kierując na mnie swoje spojrzenie.
– Jakoś nie potrafię, mamo – spojrzałam na nią, a na jej ustach pojawił się uśmiech. Od dłuższego czasu pierwszy raz nazwałam ją nie "starą" tylko "mamą". Każda matka pewnie by z tego powodu była dumna. Usiadłyśmy razem przy stole, a ja opowiedziałam jej sen. Spojrzała na mnie tylko czułym spojrzeniem i pogłaskała mnie ręką po ramieniu.
– Kocham Cie – powiedziała czule.
– Ja Ciebie też mamo...